Linie lotnicze a turystyka zakupowa

Linie lotnicze a turystyka zakupowa

Europa i świat robią się coraz mniejsze ze względu na łatwość i dostępność podróżowania. Linie lotnicze są coraz bardziej konkurencyjne, a to powoduje powstawanie tanich przelotów, ciekawych ofert weekendowych i wakacyjnych. Ciekawych, to znaczy tańszych. Za kilkadziesiąt złotych można polecieć na weekend – w obie strony – do jednego z europejskich miast, przeloty transatlantyckie są coraz tańsze i szybsze. Tak się zaczął ponowny rozkwit turystyki zakupowej. Jeszcze kilkanaście lat temu mogliśmy jedynie w mediach posłuchać o spektakularnych wyprzedażach w Londynie czy w Paryżu, w Mediolanie czy w Rzymie – dziś, wiedząc kiedy zaczyna się sezon na wyprzedaże, możemy z odpowiednim wyprzedzeniem zarezerwować bilet lotniczy i polecieć do danego kraju choćby na dwa dni, a by odnowić zasoby swojej szafy. Ale turystyka zakupowa istnieje od kilkudziesięciu lat. Kiedyś Polacy jeździli na zakupy do Hamburga – w portowej dzielnicy można było kupić sprzęt RTV, o jakim tu można było pomarzyć. Wycieczki chętnie odwiedzały Andorę, w której pobyt wiązał się głównie z zakupami – dziesiątki produktów sprzedawanych bez cła i podatku. W czasach komunizmu turystyka zakupowa połączona była z handlem, czyli zabrany z Polski towar sprzedawany był w Związku Radzieckim, Bułgarii, Rumunii, na Węgrzech, a za zdobyta gotówkę kupowane były towary, które można było sprzedać z zyskiem w Polsce. Turystyka, handel, zakupy – wszystko razem stworzyło nowy rodzaj turystyki. Dziś nie przywozimy już towarów na handel do Polski, ale chętnie lecimy gdzieś w świat, aby tanio kupić nowe rzeczy dla siebie.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.